Mówią, że gdzie kucharek sześć, tam nie ma co jeść. Nasze wolontariuszki – Hania, Beata, Kasia i Wiktoria – pojechały do Ośrodka dla Cudzoziemców w Lininie we cztery i udowodniły, że przy czterech kucharkach jest co jeść, a do tego mnóstwo zabawy.
To już nasze trzecie wspólne gotowanie w Lininie. Wiosną był marokański tadżin. Tym razem w menu znalazł się kurczak w azjatyckim stylu z kolorową papryką, orzechami nerkowca i ryżem.
Kuchnia pełna ludzi
Jedna kroiła paprykę, druga obierała czosnek, trzecia przygotowywała marynatę, czwarta pilnowała garnków. Do krojenia cebuli i nakładania porcji szybko dołączyły mieszkanki ośrodka, a dzieci co chwilę zaglądały do garnków, sprawdzając, czy już można jeść. Było gwarno i wesoło – tak, jak powinno być w dobrej kuchni.
Ochrona na ratunek
Na początku kuchenka nie chciała współpracować, ale z pomocą przyszła ochrona ośrodka. Kilka minut i płyty grzały pełną parą. Wiosną ochrona dostała od nas talerz tadżinu – tym razem zasłużyła na podwójną porcję. Dziękujemy!
Obłędnie pyszne
Danie wyszło obłędnie pyszne. Mieszkańcy ośrodka mają zapewnione posiłki, więc w tych warsztatach nie chodzi o jedzenie. Chodzi o wspólny czas przy jednym stole, rozmowy i śmiech. Tego w Lininie nie zabrakło.
Dziękujemy Hani, Beacie, Kasi i Wiktorii za energię i świetny humor. Mieszkankom ośrodka dziękujemy za pomoc i gościnę, a ochronie – za uruchomienie kuchni.
Chcesz gotować z nami następnym razem? Zostań wolontariuszem.







