To już drugie wspólne gotowanie w Ośrodku dla Cudzoziemców w Lininie — po jesiennych warsztatach wróciłyśmy tam w innym składzie. W ostatni czwartek kwietnia nasze wolontariuszki przygotowały z nimi marokański tadżin: kurczaka duszonego w warzywach, z kiszonymi cytrynami i zielonymi oliwkami.
W kuchni pachniało kuminem i kurkumą, pod koniec duszenia doszła natka pietruszki, a na sam koniec świeżo siekana kolendra. To właśnie te aromaty — obok kiszonych cytryn i oliwek — sprawiły, że przy garnkach zrobiło się wesoło i gwarno.
Zajrzał do nas nawet pracownik ochrony ośrodka, ciekawy, co dziś powstaje. Kiedy danie było gotowe, panowie z ochrony dostali swój półmisek tadżinu.
Mieszkańcy ośrodka mają na co dzień zapewnione pełne wyżywienie, więc nie chodzi tu o jedzenie. Chodzi o czas spędzony razem, o rozmowę, żarty, wymianę kulinarnych trików i o to, żeby po prostu być ze sobą przy jednym stole — i uczyć się od siebie nawzajem.
Takie spotkania budują mosty: nie tylko kulinarne, ale i kulturowe. Dziękujemy wolontariuszkom — Kasi i Beacie — za obecność, otwartość i uśmiech. Już czekamy na kolejne.



