Zrobiliśmy coś po raz pierwszy — i od razu poczuliśmy, jak bardzo było to potrzebne. Wspólnie z podopiecznymi Aresztu Śledczego Warszawa-Białołęka wybraliśmy się na Lotnisko Chopina w Warszawie.
To największe lotnisko w Polsce, a i tak zaskakuje tym, jak szybko się zmienia: coraz więcej automatycznych bramek, elektroniczna obsługa, a hala odlotów wygląda momentami jak kawałek galerii handlowej. Ciekawostka, która zrobiła na wszystkich wrażenie — w punkcie MSWiA można w pięć minut wyrobić paszport na ostatnią chwilę.
Ale prawdę mówiąc, nie technologia była tu najważniejsza. Najlepsza okazała się wspólna kawa i zwykła, spokojna rozmowa. Chwila, w której można zapomnieć o napięciu, tęsknocie i codziennym stresie.
Dziękujemy wolontariuszom za obecność i serce, a władzom Aresztu Śledczego Warszawa-Białołęka za zaufanie i otwartość. To był dobry dzień — i zrobimy wszystko, żeby takich dni było więcej.
Fot. Paweł Martyniuk

