Kuchnia w Ośrodku dla Cudzoziemców w Lininie na jeden wieczór zamieniła się we wspólne miejsce pracy. Wolontariuszki fundacji i mieszkanki ośrodka przygotowały razem duży garnek kurczaka z warzywami — jedne doradzały przyprawy, inne pilnowały garnków, wszystkie próbowały po drodze.
Gotowanie okazało się najprostszym pretekstem do rozmowy. Przy krojeniu warzyw łatwiej zapytać o dom, o przepis mamy, o to, jak tę potrawę robi się „u nas”. Nikt nikogo nie uczy — wymieniamy się.
To było pierwsze z cyklu takich spotkań w Lininie. Kolejne, tym razem z marokańskim tadżinem, odbyło się wiosną — w innym składzie i z inną kuchnią na warsztacie.




